Po wyjściu Sierry zapada cisza. Jej słowa wciąż odbijają się echem w mojej głowie, a jej bunt wisi w powietrzu długo po tym, jak odgłos jej kroków cichnie w korytarzu.
To, jak na mnie patrzyła. Nie prosiła o ochronę. Nie błagała. Manifestowała swoją siłę, w końcu zmuszając mnie do zaakceptowania faktu, że nie jest tą dziewczyną, która zwykła kłaniać się innym i pozwalać im po sobie deptać.
Spogląd






