ADRIAN.
Odchodzi z tym łagodnym uśmiechem, takim, który szarpie coś w mojej piersi, a ja przez kilka sekund stoję tam jak idiota, obserwując delikatny kołys jej kroków, gdy znika.
Skłamałbym, mówiąc, że nie bawiłem się dobrze. Nawet w towarzystwie moich chłopaków nigdy nie czułem się w ten sposób. Tak wolny. Tak zrelaksowany.
Wzdychając, zamykam na chwilę oczy, zamierzając wrócić do kawiarni. Po p






