Wychodzimy z domu po czymś, co wydaje się całym maratonem emocjonalnym, mimo że minęło ledwie południe. W piersi wciąż mnie ściska, w głowie wciąż mi huczy, ale bliźniaki wydają się nie zauważać napięcia wibrującego między ich ojcem a mną.
Trajkoczą bez przerwy, gdy idziemy w stronę samochodu.
– Lwy – oznajmia Nolan z powagą generała planującego bitwę.
– Żyrafy – kontruje natychmiast Nova. – Lw






