Zanim zdążę zareagować, ciepła dłoń ląduje na dole moich pleców.
– Uważaj – mruczy Noah, a jego głos jest cichy i podszyty spokojnym ostrzeżeniem, gdy przyciąga mnie o pół kroku bliżej, z dala od tłumu.
Kontakt trwa zaledwie sekundę. Jeden punkt ciepła. Ale mój oddech się zacina.
On nawet na mnie nie patrzy, po prostu trzyma tam dłoń, dopóki nieznajomy nie przejdzie, a potem opuszcza ją powoli,






