Biorę ostrożny wdech przez nos i kolejny, ale to nie pomaga. Zaciskam usta, zmuszając się do bezruchu. Odmawiam przyciągania uwagi. Ostatnią rzeczą, jakiej chcę, jest to, by Noah zauważył, że rozsypuję się jak jakiś kruchy bałagan. Poprawiam się ponownie, dyskretnie wycierając dłoń o udo.
Wtedy on podnosi wzrok. Nie patrzę na niego, ale czuję, jak jego spojrzenie ląduje na mnie niczym ciężar.
– Si






