– Pobudka, Si... jesteśmy na miejscu.
Głos Lilly wyrywa mnie ze snu. Otwieram oczy z trudem, by zobaczyć ją pochyloną nade mną z łagodnym uśmiechem na twarzy.
Powoli siadam, przeciągając ramiona nad głową i wyginając plecy, żeby rozmasować węzły w mięśniach.
– Która godzina? – pytam, ziewając.
Sprawdza telefon przed odpowiedzią. – Za sześć dziesiąta.
Kiwam głową, ale się nie ruszam.
Jestem jedną z






