– Naprawdę muszę tam iść? – pytam, wciąż szukając wymówki. – Nie wzięłam nawet sukienki.
Obudziłyśmy się jakieś półtorej godziny temu, zjadłyśmy kolację, a teraz szykujemy się do wyjścia.
Lilly oczywiście wygląda nierealnie. Ma na sobie czarną cekinową sukienkę wiązaną na szyi i szpilki od Louboutina. Włosy zaczesała w gładki koński ogon, a jej makijaż jest nieskazitelny. Wystarczająco subtelny, b






