Jego szczęka się zaciska, a ciepło, które zdawało mi się dostrzec w jego oczach, znika bez śladu.
Przez chwilę myślę, że zaraz wypadnie z domu. Zamiast tego krzyżuje ramiona na piersi i staje w rozkroku, jakby szykował się na zderzenie.
– A więc – mówi twardszym głosem. – Ten twój chłopak. Gdzie go poznałaś?
Gapię się na niego, a moją klatkę piersiową zalewa niedowierzanie.
– Przyjechałeś tu specj






