W oczach Andre zatańczył błysk, zanim na jego twarzy rozlał się szeroki uśmiech. "Proszę się nie martwić, pani Kinsey. Zawsze traktowałem pannę Nixon jak młodszą siostrę."
Zadowolona z jego odpowiedzi Emerald uśmiechnęła się. "Dobrze. Zapewne ma pan inne zajęcia. Nie będę pana zatrzymywać."
"Oczywiście, pani Kinsey. Do widzenia," odparł Andre, odwracając się, by wyjść.
Zaledwie zniknął za drzwi






