Punkt widzenia Sofii
– Nie obudź ptaków, króliczku – powiedział Luca, śmiejąc się cicho, ale nie zwracałam na niego uwagi, podskakując na piętach i wydzierając się wniebogłosy.
Kiedy w końcu przestałam, by zaczerpnąć powietrza, dyszałam ciężko, a moją twarz wykrzywiał tak szeroki uśmiech, że aż bolały mnie policzki, co zdecydowanie wynikało z tego, jak wiele razy uśmiechałam się tego wieczoru.
– L






