**LOGAN**
Stojąc w kuchni i przygotowując wczesny lunch, aktywnie ignoruję niezbyt harmonijne „branżowe gadki” dwuosobowej drużyny bachorów toczącej właśnie wojnę w moim pokoju. Otwarta wrogość, która odbija się od ściany do ściany ciągłym strumieniem złośliwych komentarzy, *normalnie* byłaby zabawna, ale po tym wszystkim, co już się dziś wydarzyło… po tym, jak widziałem, jak oboje ci uparci, ocen






