**DELILAH**
Budzę się w chłodzie mglistego poranka przy szalonych odgłosach mojego brata Cane'a i jego kretyńskiego przyjaciela Charliego, pakujących pickupa, żebyśmy mogli wracać do Oregonu.
– Jeśli dotrzemy tam teraz i powiemy im, co widzieliśmy, muszą nas wpuścić! – mówi Cane, podczas gdy ja zwlekam tyłek z kanapy.
– Co do cholery? – warknęłam, zauważając, że obaj są pokryci krwią i zadrapaniam






