**ANASTACIA**
Kiedy byłyśmy jeszcze w Nowym Orleanie, Paul opowiedział mi o miejscu, w którym kiedyś mieszkał z matką. O kawałku ziemi właśnie tutaj, w Port Orchard, który należał do jego rodziny – *jego watahy* – od dwóch pokoleń. O miejscu, które teraz leży w gruzach. Porzuconym i zapomnianym. Miejscu, gdzie ogromny dwór niegdyś górował nad sosnami i królował nad garstką chat w północno-zachodni






