**LOGAN**
Kiedy przejeżdżam za bramę Dominica w Range Roverze doktora Rhodesa, jestem zmuszony zaparkować na samym skraju podjazdu, ponieważ ten cholerny plac jest dziś nienormalnie zatłoczony. Należało się tego spodziewać, biorąc pod uwagę wszystkie obecne tu dziś osoby, ale po prostu odwykłem od takich widoków. Przynajmniej od czasu śmierci naszych matek. Zazwyczaj spotkania odbywają się w barze






