PERSPEKTYWA AMARY
Byłam wdzięczna, że mogłam spędzić cały wczorajszy dzień z moimi partnerami, bo odkąd obudziłam się rano, w ogóle ich nie widziałam.
Po śniadaniu zaciągnięto mnie na przymiarkę sukni i spotkanie z organizatorami. Zakrawało na ironię, że choć zbliżała się koronacja Calvina, to właśnie mnie obarczono planowaniem. Jednak nie narzekałam, właściwie nawet mi się to podobało. Wolałabym






