Z PERSPEKTYWY AMARY
Pierwszą rzeczą, z jakiej zdałam sobie sprawę po przebudzeniu, było to, jak bardzo nieracjonalnie zachowałam się wczorajszego wieczoru.
Nie tylko naraziłam na niebezpieczeństwo samą siebie, ale także Mirę, moje nienarodzone dziecko, a w dodatku miałam jeszcze czelność zachowywać się, jakbym to ja była ofiarą.
Ukryłam twarz w dłoniach i wydałam z siebie bolesny jęk. Nie mogłam u






