Z PERSPEKTYWY AMARY
Wymusiłam na sobie uśmiech, witając ojca Winnie w naszej watasze.
Przyjął zaproszenie bez wahania, ale z drugiej strony może dlatego, że nie do końca powiedzieliśmy mu, o co chodzi. Powinnam była czuć się źle, okłamując go, ale nie byłam pewna, czy wiedział o swoim synu z nieprawego łoża i ukrywał go przed nami, czy też było to dla niego zaskoczeniem. Sama nie wiedziałam, co go






