PUNKT WIDZENIA AMARY
Odczekałam kilka minut po tym, jak Everett wyszedł, po czym ruszyłam po schodach na górę, by znaleźć Andre. Leżał w łóżku z dłońmi pod głową i zamkniętymi oczami. Był uosobieniem spokoju i znudzenia.
– Czy ta suka już sobie poszła? – zapytał, gdy tylko usłyszał otwierające się drzwi.
Westchnęłam, ignorując jego zaczepkę. – Mógłbyś przynajmniej spróbować być dla niej miły. Jej






