PUNKT WIDZENIA AMARY
– Wybaczcie – odezwał się przeciągły głos z boku. – Musiałem go zabić.
Wszystkie głowy zwróciły się w stronę napastnika i niemal fizycznie czułam rosnącą wśród członków stada czujność. Wyczuwałam ich gniew spowodowany zamordowaniem drugiego wilkołaka i wiedziałam, że jeśli nie zapanuję nad sytuacją, ktoś zrobi coś głupiego.
– Uspokójcie się – rozkazałam przez więź stada. – Nie






