PUNKT WIDZENIA AMARY
Około południa usłyszałam pukanie do drzwi.
Właśnie skończyłam karmić Madison i kołysałam ją z powrotem do snu, kiedy drzwi się otworzyły i do środka weszła Mirabel. Wyglądała o wiele lepiej niż dnia wczorajszego. Bardziej zadbana i pozbawiona chęci wybuchania w mojej obecności złością w każdej sekundzie.
– Czy czegoś potrzebujesz? – rzuciłam, zerkając jak kręci się blisko obr






