Evelyn
Natarczywe brzęczenie telefonu wyrwało mnie z głębokiego snu. Jęknęłam i wtuliłam się głębiej w pierś Devona, naciągając kołdrę na głowę.
– Niech to przestanie – wybełkotałam w jego ciepłą skórę. – Jest za wcześnie.
Klatka piersiowa Devona zadudniła cichym śmiechem, gdy sięgnął na szafkę nocną i wyciszył budzik. – Jest po ósmej, Evie. Nie masz dzisiaj tego konkursu?
– Cholera! – Moje oczy o






