Gdy tylko dotarli do Szpitala Blumedale i wysiedli z samochodu, Malcolm, Thomas i Francesca już tam na nich czekali, gotowi ich powitać.
"O rety, czyżby to sam pan Lloyd! Cóż za rzadki gość! Wieki minęły, odkąd ostatni raz nas pan tu zaszczycił!" Malcolm roześmiał się serdecznie, wręcz promieniując.
Andrew machnął ręką. "Dajcie spokój, nie trzeba tego całego zamieszania. Nie jestem żadnym VIP-em,






