W tym samym czasie, w willi na górze Zircon, Henry siedział z Grace i Edwinem.
W pokoju zebrało się troje świętych sztuk walki.
– Panie Fischer, czy z pańskimi ranami wszystko w porządku? – zapytała Grace, a w jej tonie nie było ani krztyny troski.
Henry wpatrywał się przez okno w świt i odparł chłodno: – Nie na tyle, by mnie zabić.
Grace uśmiechnęła się krzywo. – Kto by pomyślał, że ktoś tak ost






