– Andrew, zaczekaj! – Gdy tylko Andrew miał wyjść, Rowan rzuciła się do przodu i oplotła go ramionami.
Kiedy się odwrócił, jej delikatny zapach i ciepłe ciało przywarły do jego piersi. Trzymała go mocno, stając na palcach i podnosząc twarz z błyszczącymi oczami.
Mruknęła: – Ty łobuzie, wychodzę teraz! Nie wiem, co planujesz tu zrobić, ale proszę, uważaj na siebie. Posłucham cię i poczekam na cieb






