"W porządku," mama próbowała ją uspokoić. "Ja też ciągle o czymś zapominam." Obie się roześmiałyśmy i czekałyśmy.
Pani Sandlewood trochę się uspokoiła i zachichotała razem z nami. "Och. No cóż, niektóre dni takie są." Zaśmiała się, klikając kilka razy na komputerze. "Najpierw to. Zapomniałam ci to dać." Podała mi kartkę. "To jest lista rzeczy potrzebnych do akademika. Koce, pościel, przedmioty co






