Reszta dnia minęła w pośpiechu. Strażnicy pojawili się, by zająć się Thiniusem, a Rowan kręcił się wokół dam, starając się zostać jego żoną. Starałam się go ignorować, a Brandon robił wszystko, by zawsze być między nami. Wysiłek, jaki wkładał w trzymanie nas z dala od siebie, był niemal zabawny. Obserwowałam go, nie ufając mu ani na minutę, ale dzień zrobił się bardzo pracowity.
– Proszę. – Toya






