Oparłam się o ścianę chaty, a Rowan usiadł obok mnie. – To było… – Jego głos był cichy i niepewny.
– Dużo – dokończyłam. Zaśmiał się.
– Zniknęło. – Spojrzał na grób.
– Co zniknęło? – Odwróciłam się, żeby na niego spojrzeć.
Machnął na mnie ręką. – Twój znak. Wróciłaś do normy. – Uśmiechnął się. – Co jest świetne, bo tęskniłem za twoimi normalnymi oczami. – Nachylił się i pocałował mnie. – Jesteś ta






