Przesunęłam się, wychodząc z wilczej postaci ku zdumieniu gapiów, i pobiegłam do Ronniego. "Co się stało?" Wiedziałam, że doszło do zawalenia, to oczywiste, ale musiałam usłyszeć, jak do tego doszło, żebym mogła wymyślić, jak uratować wszystkich.
Ronnie przyciągnął mnie do uścisku tak mocnego, że wycisnął mi powietrze z płuc. Oddychał nierówno, odsuwając się, by pocałować mnie w skroń. "Tak choler






