Alannah zadrżała, wyczerpanie dawało o sobie znać. – Nic mu nie jest? – Jej oczy były na wpół przymknięte, dyszała, ale to nie powstrzymało jej przed otwarciem ramion.
Moja mama podała chłopca Wendy, która zabrała go do łazienki, żeby go umyć. – Wendy zaraz wróci z nim, ale jeszcze nie skończyliśmy, Alannah. – Poczekała, aż Alannah skinęła głową, zanim wróciła pod koc. – Może trochę poczekamy, zan






