Zamknęłam oczy, gdy rozległy się jakieś szepty. Uran był następny. Wzięłam wdech, skupiając się na powietrzu wypełniającym moje płuca. Zbawienna łaska tlenu przepływała przez moje ciało, odżywiając komórki i karmiąc mięśnie. Czułam bryzę we włosach i szelest liści na wietrze.
– Co ona robi? – Głos Cass był wystarczająco głośny, by do mnie dotrzeć, ale matka ją uciszyła.
– Amy próbuje nas ocalić.






