Wylądowałam z powrotem na kolanach, moje kręcone włosy były gniazdem kołtunów, a mój ojciec stał kilka metrów dalej z szeroko otwartymi oczami. Wszyscy wokół gapili się na mnie, gdy walczyłam o oddech. – Nic ci nie jest? – Ojciec próbował do mnie podejść, ale machnęłam ręką, by go powstrzymać. Musiałam dokończyć zaklęcie, inaczej to wszystko poszłoby na marne. Podniosłam się na drżące nogi i wzięł






