Opadłam na jego klatkę piersiową. Klatkę piersiową, która już się nie unosiła. – Kochanie. – Zdławiony głos mojej matki wołał mnie, ale potrząsnęłam głową. Czułam, jak jej dłonie mnie ciągną, i znów ją z siebie zrzuciłam.
– NIE! – krzyknęłam. Usiadłam i wpatrywałam się we wszystkich patrzących na mnie z litością w oczach. – Nie. – Potrząsnęłam głową. Broda mi drżała, gdy przeplatałam palce z palc






