154(2)
„Cóż, poskutkowało, prawda?” mamrocze, krzyżując ramiona.
Unoszę brew. „Naprawdę? A co, gdyby ta osoba cię obezwładniła? Gorzej, a gdyby ktoś miał broń? Co wtedy, Sloane?”
Wzrusza ramionami, a jej ton jest nonszalancki. „Dobrze, że nie jesteś prawdziwym włamywaczem. I nie masz broni.”
Masuję nasadę nosa, próbując opanować frustrację. „To, co zrobiłaś, było głupie, Sloane. Mogłaś zrobić sobi






