158(2)
Hayes podchodzi bliżej i wciąga mnie w objęcia. To krótki, niemal formalny uścisk, ale dotyk jego silnych ramion sprawia, że po moich plecach przebiegają dreszcze.
Nie chcę, żeby mnie puszczał, ale on to robi, cofając się i przytrzymując mi krzesło.
Wsuwam się na miejsce, mrucząc ciche: „Dziękuję”.
Kiwaniem głowy daje znak kelnerowi, po czym sam siada na krześle. Kiedy Hayes rozmawia






