162(1)
HAYES
Trzydzieści minut później siedzę przy barze, sącząc szklankę burbona, którego palenia już prawie nie rejestruję. Jest gładki, niemal zbyt gładki, i już się zastanawiam, czy nie potrzebuję czegoś mocniejszego.
Może tequili. Czegoś, co uderzy szybko i mocno, znieczulając wszystko tak, bym nie musiał myśleć ani czuć.
Ale oczywiście, i tak o niej myślę.
Logiczna część mnie wie, że powinie






