162(2)
– Tak będzie najlepiej. To i tak musiało się kiedyś skończyć.
– Żałuję, że nasze role nie są odwrócone. Chętnie zdzieliłbym cię w łeb.
Mimo woli udaje mi się posłać mu lekki uśmiech.
– Twój pech, że to ja jestem twoim szefem.
– Niestety – mówi Julian, a na jego ustach błąka się krzywy uśmieszek. – Wiesz, że to nie musi się tak kończyć. Jeśli ją kochasz, walcz o nią.
– To bez znaczenia. Zako






