167(1)
HAYES
Czuję, jakbym się dusił. Siedzimy tu z Richardem i jego żoną, a... ta kobieta uczepiła się mojego ramienia, a ja nawet nie potrafię przypomnieć sobie jej imienia.
Kim ona, do cholery, w ogóle jest? Aha, jakąś potencjalną klientką, która jest zainteresowana zamówieniem mojego nowego zestawu zabawek dla dzieci dla swojej fundacji.
Jest nowa w mieście i, oczywiście, ten idiota Julian uzn






