182(1)
SLOANE
Wyciągam sok z lodówki, chłód butelki wpija się w moją dłoń. Nalewam go do szklanki, obserwując wirujący płyn. Biorę łyk. Gorzki. A może to tylko ja.
Poranne spacery były ostatnio moją ucieczką, jedyną rzeczą powstrzymującą mnie przed utratą zmysłów, ponieważ ojciec nie pozwala mi wychodzić z domu.
Nie mogę się doczekać, by opuścić ten dom, zwłaszcza teraz, gdy mam kogo chronić. Moje






