182(2)
Delikatnie zamykam drzwi samochodu i naciągam czapkę niżej. To jest to. Ostatnia prosta.
Macham na przejeżdżającą taksówkę, wsiadam i wyrzucam z siebie adres Hayesa, a mój głos lekko drży. Mój puls nie chce się uspokoić, wciąż krąży we mnie adrenalina.
Prawie na miejscu, Sloane. Jesteś prawie bezpieczna.
Kiedy taksówka rusza spod krawężnika, spoglądam na siebie. Boże, wyglądam absurdalnie.






