184(2)
Kręcę głową, a z moich ust wyrywa się zdławiony szloch. – Kłamiesz.
Hayes nic nie mówi.
A ta cisza?
Boli bardziej, niż kiedykolwiek mogłyby boleć jego słowa.
Odwraca się, by odejść, ale zachodzę mu drogę.
– Muszę ci coś powiedzieć, Hayes. – Nie patrzy mi w oczy.
– Bez względu na to, co powiesz, Sloane, nigdy nie zmienię zdania.
– Musisz tego wysłuchać, daj mi tylko sekundę.
– Nie ma takiej






