185(1)
HAYES
Nie spałem. Nie zmrużyłem oka nawet na chwilę.
Nawet nie próbowałem, bo wiedziałem, że to i tak na próżno. Jak mógłbym zasnąć, skoro rozerwałem ją na strzępy własnymi słowami? Te okrutne, wykalkulowane kłamstwa ją zniszczyły.
Nie kocham cię.
Żałuję, że cię poznałem.
Chryste, na samą myśl o tym mam ochotę dać sobie w twarz. Ale musiałem. Musiałem to zrobić. Jeśli będzie mnie nienawidzi






