185(2)
– Ty skurwysynu!
Zeke i Julian blokują go w samą porę, odpychając do tyłu, zanim udaje mu się do mnie dotrzeć. Richard wrzeszczy, plując śliną, i rzuca się, próbując wyrwać się z ich uścisku.
– To jeszcze nie koniec, Hayes! – ryczy. – Przysięgam na Boga, zgnijesz w tej cholernej celi! Myślisz, że możesz ze mną pogrywać? Zniszczę cię!
Robię krok naprzód, a gniew, który się we mnie gotuje, sp






