Zelia nie przejęła się jej słowami. To, co mówiła Lilith, było w taki czy inny sposób po prostu prawdą, czyż nie? Zelia usiadła na podłodze z kpiącym uśmiechem i zaczęła przewracać strony wpół spalonej teczki, próbując wydobyć z niej jakieś informacje.
Każda ze stron miała dziwny nagłówek, przypominający raczej pytanie, na które odpowiedź znajdowała się w dalszej części dokumentu.
Nagłówki brzmiał






