Evelina
Odczekał, aż usiądę wygodnie, zanim ruszył spod krawężnika. Samochód płynął przed siebie z tą kosztowną gładkością, którą potrafiła osiągnąć tylko niemiecka inżynieria.
Postawiłam torby u stóp, gapiąc się prosto przed siebie. Wnętrze pachniało skórą i tą wodą kolońską. Tą samą, która zostawała na moich ubraniach po nocach spędzonych w jego penthousie.
„Dokąd?” – zapytał.
Wyrecytowałam swój






