Evelina
Znajoma rutyna pomogła. Spienić mleko. Zrobić espresso. Wytrzeć lady. Uśmiechać się do klientów. Powtórzyć. Mechaniczne czynności, które nie wymagały myślenia, nie zostawiały miejsca na zastanawianie się, co robi, co myśli albo co planuje Alaric.
Minęło pół godziny. Potem kolejna. Kawiarnia opustoszała, gdy ludzie ruszyli do domów na kolację, zostało tylko kilku stałych bywalców sączących






