Evelina
Weszliśmy do środka. Mieszkanie było piękne – z odsłoniętą cegłą i wysokimi sufitami. Była to przestrzeń, która aż krzyczała o wielkich pieniądzach z Manhattanu, a jednocześnie wydawała się zaskakująco przytulna.
— Zdejmij buty, kochanie — przypomniałam Theo.
Zzrzucił trampki, zostawiając je w nieładzie przy drzwiach, po czym pobiegł w stronę salonu. — Mogę pobawić się twoimi książkami?
—






