Evelina
Cisza osiadła między nami niczym śnieg. Ani wroga, ani komfortowa, po prostu była.
Dopiłam herbatę, odstawiając pusty kubek na blat z cichym brzękiem.
Alaric zrobił to samo.
Zegar na ścianie tykał. Ósma czterdzieści. Theo będzie spał jeszcze przez kilka godzin, jego małe ciałko było wyczerpane parkiem rozrywki i nagłym spadkiem poziomu cukru.
Odsunęłam się od niego, potrzebując ruchu, powi






