Evelina
Budziłam się powoli, a moja szyja protestowała przeciwko kątowi, pod jakim zasnęłam na kanapie Alaryka. Mrugając w przygaszonym świetle wpadającym przez ogromne okna, po omacku szukałam telefonu.
20:17.
Usiadłam, przeczesując palcami włosy i próbując otrząsnąć się z oszołomienia. Pled, który dał mi Alaric, spoczywał na moich biodrach — miękki i drogi. Oczywiście, że był drogi. Wszystko w t






