Alaric
Winda otworzyła się bezpośrednio w moim penthousie.
Theo przemknął obok Eveliny i mnie, a jego trampki piszczały na wypolerowanej podłodze. Popędził prosto do okien sięgających od podłogi do sufitu, przyciskając obie dłonie i nos do szyby.
— Łał! Stąd widać WSZYSTKO! — Oddech Theo zaparował szkło. — Tam jest Central Park! I te wszystkie malutkie samochodziki! Wyglądają jak zabawki!
Evelina






