Z perspektywy trzeciej osoby
Archibald uważał już za wystarczająco poniżające samo to, że biegał po obozie, wypytując, kto ma zapasowe "damskie środki", albo że przyłapano go na szarpaniu się o tę samą paczkę z jakąś wilczycą. Poczuł, jak wstyd pali go aż do samej sierści; jedyne, czego pragnął, to uciec. Nie miał już w sobie za grosz cierpliwości, by zauważyć cudzą potrzebę – nie, kiedy stawką by






